bo życie jest jak kawa, gorzkie, wystarczy jednak dodać odpowiedni słodzik by nabrało innego, lepszego smaku...
czwartek, 19 stycznia 2012
czas wolny od wszystkiego...
Dziwny jest to doprawdy stan, gdy nagle rzucasz studia i masz 7 miesięcy wolnego... co zrobić z tym czasem? Jak odpowiednio go wykorzystać? Jak go nie zmarnować?
niedziela, 4 grudnia 2011
...
Gdy cie widzę,
duszę się, wariuję,
w klatce z której wyjść nie potrafię
czemu nie widzisz co ze mną się dzieje,
czemu nie słyszysz mych myśli pukania
te myśli wciąż biegną do ciebie
by złączyć się z tobą w jedną całość
harmonia?
nie znam tego stanu
wariuję i biegnę
i wciąż uderzam o ścianę
bo wydostać się nie mogę
z tego upiornego stanu
zakochania.
niedziela, 27 listopada 2011
No to się porobiło!
Tyle czasu minęło od moje ostatniego pobytu tutaj. Nie ma już wakacji, są studia i ciężka nauka. Ale co najważniejsze dzisiaj zaczyna się Adwent. Czas oczekiwania na Jezusa Chrystusa. Czas zmian na lepsze. Koniecznie muszę pójść dzisiaj do spowiedzi.
Dzisiaj to dzień, w którym zaczynam moje postanowienie: przez miesiąc nie wejdę na facebooka. Musi mi sie udać! Dam radę! Jestem silna i wytrwała! :)
czwartek, 25 sierpnia 2011
a na koniec...
A na koniec pobytu u siostry i jej męża... dzień spędzony na plaży (Hel) , jogging w zimnej morskiej wodzie a wieczorem... zimna cola z wódką i jazzik... Apropo, nie nawidzę trąbki! Ale reszta jest znośna... :-) saksofon... klawisze... mniam. ;) A jutro? Jutro w końcu dorwę się do mojej książki na którą tak długo czekałam - Od żołędzia do dębu! ;-)
Ciiii... jeszcze miesiąc wakacji... Chwilo trwaj! : )
P.S. Leżę sobie na twardej kanapie, jest godzina 22.23 jutro muszę rano wstać żeby dojechać do swojego domu ale w obecnej chwili nic mnie nie obchodzi poza lecącym kojącym jazzem w głośnikach, śpiewem świerszczy za oknem i tą tajemniczą ciemnością wokół mnie... Coś pięknego!
Ciiii... jeszcze miesiąc wakacji... Chwilo trwaj! : )
P.S. Leżę sobie na twardej kanapie, jest godzina 22.23 jutro muszę rano wstać żeby dojechać do swojego domu ale w obecnej chwili nic mnie nie obchodzi poza lecącym kojącym jazzem w głośnikach, śpiewem świerszczy za oknem i tą tajemniczą ciemnością wokół mnie... Coś pięknego!
niedziela, 21 sierpnia 2011
Chciałabym...
Chciałabym się w końcu zakochać ze wzajemnością, chciałabym zatopić się w dzikiej, namiętnej, szalonej miłości...
piątek, 12 sierpnia 2011
dzień trzeci...
Dlaczego ciągle brakuje mi zrozumienia dla samej siebie? Brak odpowiedzi rodzi we mnie frustrację, która narasta z każdym dniem coraz bardziej ale i zmusza do myślenia.
Ale udaje mi się zwalczać w sobie pokusy... I to jedno jest dobre.
Ale udaje mi się zwalczać w sobie pokusy... I to jedno jest dobre.
czwartek, 11 sierpnia 2011
dzień drugi...
W rzeczy samej... Wszyscy przemijamy, dorastamy. Dzieciństwo umknęło nam już dawno temu jak liść na wietrze przypominający nam o nadchodzącej zimie. Stoję dzisiaj na pagórku który uformowałam swoimi doświadczeniami. Jest niski, porośnięty bujną trawą z kwiatem na środku otoczonym kamieniami. Nikt go już nie chroni. Nikt nie pielęgnuje. Szuka swojego ogrodnika, bo stary odszedł szukać innej ziemi, innych kwiatów, innego pola, innych pagórków... I tak stoi, chwieje się na wietrze. Nie poddaje słońcu, które wysusza, nie poddaje burzy, która sprowadza deszcz. Przyjmuje życie takim jakie jest... Akceptuje wszelkie jego mankamenty, przeciwności i szarości dnia codziennego. Przyjmuje prawdę i na niej buduje swoje podłoże. Kim będzie, różą, mleczem, bluszczem, słonecznikiem, porzeczką, konwalią? Kim będzie.. kto mi powie? Jaka chmura na niebie, jaki ptak przecinający skrzydłami promienie wschodzącego słońca? Jaka gwiazda wygasająca na nocnym niebie? Nic ani nikt... kwiat zdany na siebie rośnie, chybocze się na wietrze i czeka na ogrodnika w żółtym kapeluszu, z zieloną konewką w białe groszki i uśmiechem na twarzy, który nawet chwasty zamienia w róże.
Subskrybuj:
Posty (Atom)